Autor Wiadomość
Benoma*De
PostWysłany: Pią 11:25, 04 Gru 2009    Temat postu:

Ja dostalam info na temat tego preparatu ,zakupilam moze da efekt po czasie Wink




Dr.Clauder’s FELLplus – gęsta, lśniąca sierść

Białko drożdży, biotyna, witaminy, kwasy tłuszczowe i kolagen stymulują wzrost okrywy włosowej i powodują, że staje się ona gęsta i błyszcząca. Skracają okres linienia.
Preparat jest wysoce skuteczny i smakowity.
Dawkowanie: 5 ml na każde 10 kg wagi ciała.
Przy uporczywym linieniu zaleca się podwojenie dawki.
Vistoria
PostWysłany: Czw 21:26, 03 Gru 2009    Temat postu:

oj, bardzo duzo tematów poruszonych w tym wątku futerkowym Smile

Z całą pewnością największe znaczenie ma uwarunkowanie genetyczne .
są koty które jak przystało na pory roku rozbierają się na wiosnę, ale słyszałam o osobniku , który ma wręcz odwrotnie.
Jesienią zaczynają porastać , ale zachowując naturalny stan hormonalny w zależności od temperamentu itd... trudno jest kotom długowłosym utrzymać futerko wystawowe. Szczególnie jak w domu jest płeć przeciwna.
Dlatego koty hodowlane bardzo trudno utrzymać w kondycji wystawowej , tym trudniej im więcej ich żyje w stadzie gdyż one nawzajem się pobudzają.
Koty hodowlane wymagają szczególnie dobrej i bogatej diety, preparatów witaminowych , kosmetyków itd... To nie tylko tyczy utrzymania futerka, ale ogólnie kondycji i zdrowia .
Nie można porównywać kotka który sobie żyje tylko jako towarzysz domowników , a tym bardziej po kastracji z kotami hodowlanymi żyjącymi w stadzie.
Jesli chodzi o futro wiadomym jest , ze biotyna jest wspomagaczem utrzymania bujnego futra u wszystkich zwierząt futerkowych.
Wszystkie jednak preparaty muszą być podawane wg prawideł aby kotu nie zrobić krzywdy .
To jednak wymaga wiedzy , doświadczenia i "naumienia " się rozumieć swoje koty.
Każdy osobnik jest indywidualnością i nigdy nie można podchodzić szablonowo zasłyszawszy tylko , że koleżanki kotu coś tam pomogło.
Vodu
PostWysłany: Pon 16:47, 30 Lis 2009    Temat postu:

Myślę, że powoli dyskuja przestaje być o hodowcach, a zaczyna być o producentach kotów. Zawsze wśród uczciwych znajdą się ci, dla których ważniejszy jest "czysty" zysk.
Tylko prawdziwego hodowcę stać na pełną uczciwość, prawdziwy plan hodowlany.
Niestety zawsze może trafić się "czarna owca".
Decydując się na jakakolwiek rasę, decydujemy się na jej wady i zalety. Niestety nie ma ideałów. Nie tylko wśród ras kotów, wśród ludzi też.
Jeżeli komuś nie odpowiada to, że będzie musiał dbać szczególnie o oczy, czy sierść, pewno zdecyduje się na inną rasę, która przyniesie inne kłopoty. Ja pewnie zostanę przy persach, skoro zacząłem je poznawać i nauczyłem sie trochę o nie dbać.
Stasiek
PostWysłany: Pon 0:17, 30 Lis 2009    Temat postu: :-)

Nigdzie nie uzylem stwierdzenia, ze Persy to "chora genetycznie rasa", ale kto wie... Tak czytam swoje wypowiedzi i nie znajduje niczego takiego. Persy nawet nie powinny byc chora genetycznie rasa, ze wzgledu na bardzo szeroka pule genow, bo jak wiadomo to rasa bardzo stara. Teoretycznie powinna to byc najzdrowsza rasa pod tym wzgledem. Wady zaczely powstawac w wyniku tendecji hodowcow do splaszczania czaszki i wbijania gleboko nosa glownie w USA i ostrej selekcji kotow odpowiadajacych temu fenotypowi. Zapomniano o jednym! Zwierze to nie samochod i nie powinno sie go traktowac w ten przedmotowy sposob. Tak powstawal standard kota, ktorego efektem jest standard uznawany obecnie przez wiekszosc organizacji felinologicznych...Ale nie we wszystkich. Sa organizacje, ktore po prostu nie akceptuja az takiego splaszczenia i skrocenia nosa i jest to uznawane za wade, poniewaz uznaje sie, ze nie sluzy to zdrowiu kotow. O ile pamietam jedna z takich organizacji jest bardzo stara i glowna organizacja felinologiczna w Wielkiej Brytanii (GCCF).
Doskonalenie rasy doprowadzilo do wielu problemow, ktorych Persy tzw. starego typu nie mialy... Ale wiadomo ludzie nigdy nie sa usatysfakcjonowani i uwielbiaja "szperac" w naturze. Odbior estetyczny tez sie zmienia z czasem. To co sie nie podobalo 2 lata temu, poprzez przyzwyczajenie czy tzw. opatrzenie zaczyna sie podobac i przestaje sie podobac to co sie kiedys bardzo podobalo. To tzw. rozwoj...Wypada zadac tu pytanie: "Rozwoj czy uwstecznienie?" Bo jezeli w wyniku rozwoju powstaja problemy zdrowotne to chyba nie ten kierunek.
Bardzo cieszy mnie fakt, ze sedziowie coraz czesciej zwracaja uwage na szerokosc nozdrzy u Persow! Tylko czy aby troche nie za pozno zaczeto sie nad tym zastanawiac, produkujac uprzednia ogromna ilosc kotow z defektami. No ale lepiej pozno niz wcale!
Niczym innym jak zwyrodnieniem hodowcow nalezy nazwac szalone jak sadze zadze zdobywania pucharow za wszelka cene. Faszerowanie kotow proteinami, hormonami, uzywanie kropli paralizujacych do rozszerzania kotom oczu to tylko niektore z tych ohydnych metod. Sa i tacy maniacy, co to kastruja kocura, a kiedy nabierze ciala i odpowiednio pieknego futra wszepiaja mu sztuczna jadra tak, aby ten mogl startowac w klasie kocurow hodowlanych. I zbierac wszystkie mozliwe pucharki...A moze jeszcze w hodowli uchodzic za ojca kociat i dume hodowcy, gdy uda sie innego kocura dopasowac kolorystycznie i pod innymi wzgledami. Cena kociat po kocurze ze 100 pucharami jest niewatpliwie wyzsza. Nikt az tak gleboko testow DNA na rodzicielstwo nie wykonuje, a gdy juz, jest to wielka rzadkosc. Mysle, ze to jest bardzo rzadka praktyka, ale i takiej slyszalem i to nie od "kolezanki czy kolegi z ulicy", a od czlowieka od wielu lat zwiazanego z kotami i hodowaniem.
Ludzie zdolni sa do rzeczy wrecz niewiarygodnych, okrutnych, a czesto kryja sie pod plaszczykiem hodowcow z powolania.
Na szczescie oprocz tych maniakow, istnieja normalne hodowle, ktore maja zdrowe podejscie do tych spraw i ktorym lezy na sercu dobro zwierzat.
Bagira
PostWysłany: Nie 22:46, 29 Lis 2009    Temat postu:

Chyba niezbyt dokladnie przeczytalas moja odpowiedz. Napisalam wyraznie: Nie przecze, ze persy maja problemy z oczami, ktore trzeba przemywac i utrzymywac w czystosci, by unikac infekcji.
Decydujac sie na te rase, musimy byc w pelni swiadomi, ze wymaga ona pielegnacji, a jesli nam to przeszkadza, razi, to przeciez jest wiele innych ras, z cala pewnoscia mniej klopotliwych w utrzymaniu.
Natomiast co innego, estetyczny wyglad persa, ktory ZDECYDOWANIE WYMAGA PRACY, co zawsze staram sie uswiadomic, a co innego stwierdzenie "chora genetycznie rasa" i z tym sie nie zgadzam, gdybm sie zgodzila, to wypadaloby tylko zamknac hodowle, by nie hodowac tych chorych zwierzatek.
Kolezanka opowiadala mi kiedys o przygotowaniu Nowofunlanda do wystawy...pers to jest nic. To jest 5 - 8 godzin czesania przed wystawa, zaleznie, w jakiej okrywie wlosowej jest pies. Czy przez to ta rasa nie bedzie miala zwolennikow? Bedzie, bo znajda sie tacy, ktorzy zechca wykonac te prace, by potem podziwiac...tak jak my podziwiamy nasze persy.
Jesli chodzi o oczy moich kotow, to stosuje tu tylko 2 rodzaje kosmetykow, a w szczegolnosci jeden. Pierwszy to szampon do mycia twarzy, a drugi to puder pod oczy. Nie jest tego az tak wiele.
Przepraszam, jesli nie bede kontynuowala dyskusji, ale nie mam na to w tej chwili czasu.
Benoma*De
PostWysłany: Nie 22:04, 29 Lis 2009    Temat postu:

No jednak z tymi oczkami to jest troche pracy .
Potrzeba nam pudrow,zeli do usuwania zaciekow,wacikow do obciernia lez......


Co by te biedne kociatka zrobily gdyby nie ludzie i ich opieka nad tym wszystkim.

Hodowca poprostu nauczyl sie z tym wszystkim dawac sobie rade na wszystko ma swoje metody puder na to.. kropelki na to ...zeby ten kot funkcjonowal w miare normalnie,aby jego wyglad byl cieszacy oczy i schludny .

Odrzucmy wszystkie kosmetyki ,wybielajace zele ,waciki ,kropelki , wody diamentowe i inne cuda swiata... po czasie zobaczymy wcale nie wesolego persa ,zaplakanego z brudnymi okolicami oczu jak nie wdanymi juz w te okolice zapaleniami..... i ciekawi mnie czy wtedy odpowiedz dla Staska bedzie taka sama - ,,nie moge sie z Toba zgodzic, ze persy to chora i "uszkodzona" genetycznie rasa,,- Absolutnie nasza nie latwa praca czyni te zwierzeta ,,zdrowymi,,

-to moje zdanie na ten temat,a mialo byc o futerkach Embarassed
Bagira
PostWysłany: Nie 19:07, 29 Lis 2009    Temat postu:

Nie chce negowac Twoich opinii, ale musze stwierdzic, ze samo bywanie na wystawach nie daje dostatecznej wiedzy na temat rasy.
My, hodowcy, nawet z wieloletnim doswiadczeniem, wciaz sie uczymy.

Dla scislosci, piszac o wadach w innych rasach, nie mialam na mysli, ze one sa i koty sa rozmnazane, mimo ich istnienia. Oczywiste dla mnie jest, ze kot z takim defektem jak HCM, czy dystorfia jest kastrowany i nie jest dopuszczany do hodowli. Tak jak pers z PKD.

Co do chorych rzekomo persow na wystawach, to temat ten byl wielokrotnie poruszany, w kontekscie kontroli weterynaryjnej.
Koty zasmarkane, to nie choroba czy defekt rasy, tylko przywleczone na wystawe koty chore, z katarem kocim i herpesem w oczach i nie ma to nic wspolnego z wada rasy. I nie oszukujmy sie, ze weci musza to wykryc. Kontrola weterynaryjna jest bardzo ogolna, koncentruje sie przede wszystkim na kontroli dokumentow (microchip, paszport, szczepienia), bardzo oglnie na badaniu klinicznym, gdyz w ciagu krotkiego czasu maj oni do sprawdzenia kilkaset kociat.
Kociak moze akurat tuz przed kontrola mial wytarte oczka i nosek i wet nic nie zauwazyl.

Nie przecze, ze persy maja problemy z oczami, ktore trzeba przemywac i utrzymywac w czystosci, by unikac infekcji. Ale tez jest to tylko czesciowo zwiazane z budowa czaszki, a glownie ma to zwiazek z okrywa wlosowa i wlosami, ktore dostaja sie do workow spojowkowych, a takze czesto, a moze najczesciej z obnizona odpornoscia na wirus herpesa, ktory, ocenia sie, ze jest zadomowiony w 90 - 95 % kociej populacji.
Prosze zwrocic uwage jaka ogromna roznica jest w przypadku egzotykow, ktore maja TE SAMA BUDOWE glowy, oczu (rowniez duze, wypukle oczy), a bardzo rzadko miewaja klopoty z oczami. In plus dla nich jest to, ze nie maja dlugiej okrywy wlosowej, wlosy wiec w znacznie mniejszym stopniu dostaja sie od oczu. Ale tez in plus jest fakt, ze ich genotyp jest znacznie mlodszy od persow i choc sa z mimi powiazane, ich sysytem immunologiczny jest silniejszy.
Dlatego zawsze mowie, ze najwazniejsze jest podnoszenie odpornosci.
Persy to najstarsza rasa, przez pokolenia pod opieka hodowcow, co w tym przypadku eliminuje naturalna selekcje, czyli padanie kociat, ktore matka natura odrzuca....my czesto usilujemy zmienic porzadek rzeczy i przejmujemy opieke z litosci nad malenstwem...i potem kontynuujemy blad (pisze blad, ale w tym przypadku robie to samo, ratuje kociaka, jesli tylko widze dla niego nadzieje)...odchowane malenstwo, z ktorym jestesmy emocjonalnie bardzo zwiazani...czesto zostawiamy w hodowli. A, jak powiedzial mi kiedys stary hodowca: HODOWLA TO NIE PRZYTULEK DLA BEZDOMNYCH ZWIERZAT, CHORYCH I SLABYCH. Przyznam, ze oburzylo mnie to wtedy, taka bezdusznosc, wydawalo mi sie. Ale ten hodwca mial racje. Podstawa hodowli jest SELEKCJA, za ktora hodowcy sa bardzo czesto potepiani. Selekcja nie tylko pod wzgledem fenotypu kota, ale przede wszystkim pod wzgledem zdrowotnosci, tych defektow, o ktorych piszesz.
W krajach skandynawskich czy we Francji, pers ktory moze nie miec zadnych, widocznych objawow wskazujacych na trudnosci z oddychaniem, a ktory ma jedynie bardzo waskie nozdrza, moze nie dostac nawet oceny do tytulu. Sedziowie coraz czesciej zwracaja uwage na to, czy nozdrza sa otwarte.

Tak wiec, podsumowujac, nie moge sie z Toba zgodzic, ze persy to chora i "uszkodzona" genetycznie rasa. Idac wg tego stwierdzenia, to samo dotyczyloby pekinczykow, chinow japonskich, jesli chodzi o pieski, i choc w ich przypadku wady zgryzu zdarzaja sie, tak jak u persow, nie ma to wplywu na jakosc ich zycia. Oczywiscie, ze jesli zdarzy sie, ze zabek ociera dziaslo (choc znam taki przypadek tylko ze slyszenia), to musi byc usuniety, by nie przeszkadzal.
Ale czy my, ludzie, wszyscy mamy dobry zgryz??? Dobrze wiesz, ze nie. I nie ma to wielkiego wplywu na nasza jakosc zycia, a zwiazane jest glownie z estetyka (no powiedzmy ma czesciowe, zaleznie od wady zgryzu), ale przez lata nimkomu nie przyszlo do glowy, by korygowac ludziom zgryzy.
Stasiek
PostWysłany: Nie 14:22, 29 Lis 2009    Temat postu:

Bagira napisał:

Pisanie natomiast o pieknej, okraglej glowie persa, ze jest zdeformowana, uwazam za herezje.
Wkladanie tez wszystkich hodowcow do jednego worka, jest bardzo krzywdzace.
Mam liste hodowli, do ktorych za zadne pieniadze nie sprzedam kota, ani tez od nich nie kupie, nawet najpiekniejszego, bo nie zamierzam wspierac ich haniebnej dzialalnosci. Ale mam tez duzo dluzsza liste wspanialych hodowcow, ktorych szanuje i podziwiam. Hodowcow pasjonatow, ktorzy poswiecaja temu hobby swoje zycie, pieniadze, a czesto zdrowie. Robia to z wielka pasja, miloscia i szacunkiem do hodowanych kotow, ktorym zawdzieczaja, wszystkie emocje, ktorych to hobby dostarcza, a dostarcza naprawde wiele, i dobrych, i niestety zlych.


Przepraszam za to ze, faktycznie napisale ogolnie ogolnie o hodowcach i nie wyodrebnilem tych, ktorzy bardzo dbaja o swoje koty i staraja sie uzyskac jak najlepsze wyniki hodowlane i zdrowotne.
Natomiast odnosnie ekstremalnie splaszczonej czaszki i czesto "wbitego nosa" stwierdzenia tego nie uwazam za herezje, sorry. Taki typ glowy moze sie komus podobac lub nie...Kwestia gustu jak sadze. Jesli nie powoduje to problemow zdrowotnych OK, nie ma sprawy. Ale...Co do wetow...Mysle, ze nie jest z nimi az tak zle...Persy hodowane w Polsce sa stosunkowo dlugo, nie jest to nowa rasa, ktora pojawila sie nagle i weci nie maja o niej zadnego pojecia. Fachowa literarura na ten temat tez wspomina o problemach wynikajacych z nadmiernego splaszczenia czaszki. Mysle, ze nie sa to jednak publikacje "wyssane z palca", bo czesto sa to publikacje z powaznych zrodel, gdzie nie pisze sie byle czego a informacje musza byc empirycznie potwierdzone.
Natepna kwestia...wady. To nie tylko krzywe zgryzy (ktore nota bene czesto pozostaja krzywe na zawsze) i klopoty z malymi otworkami oddechowymi w nosach. To takze cieknace, lzawiace oczy podatne na roznego rodzaju infekcje i urazy. Piszac o wadac, ktore zostaly uznane przez co poniektorych hodowcow i chyba wetow za ceche rasy, mialem glownie to na mysli. Tak sie zdarzylo, ze bywalem tu i owdzie na wystawach. Na tych wystawach mialem okazje ogladac pare "zasmarkanych" (sorry za to stwierdzenie) persow i egzotykow z wyciekiem z oczu. Pewnie nie byl to wyciek w wyniku infekcji, bo przeciez koty sa poddawane scislej kontroli weterynaryjnej tuz przed wystawa. Zakladam wiec, ze bylo to lzawienie, ktore jest wynikiem czego? Wlasnie deformacji czaszki (skrocenie i zwezenie kanalikow). Wniosek z tego taki, ze weci uznali takiego kota jako zdrowego dopuszczajac go do wystawy (nie sadze, aby na wystawach kotow weci byli "kocimi laikami"). Oczywiscie do oceny mozna takiego kota "wypacykowac" i problemu chwilowo nie ma... Ale tylko chwilowo... Ktos powie:" Moje koty nie maja z tym zadnego problemu". To super tylko sie cieszyc! Ale jest mnostwo takich, ktorym deformacja czaszki sprawia wiele problemow. A jeszcze jak maja wlascicieli, ktorzy to lekcewaza (zapewne jest tez sporo takich) i nie staraja sie im ulzyc to juz katastrofa.
Nie sadze zeby wyciek z oczu nawet przy wlasciwej pielegnacji byl dla kota komfortem. Nie jest komfortem ani dla ludzi, ani dla zwierzat.

PS. Twierdzenie, ze inne rasy maja tez wady i problemy nie jest wytlumaczeniem i niczemu to nie sluzy. Oczywiscie skoro maja takie wady jest to ewidentnie cos zlego.
PL*Latis
PostWysłany: Nie 7:48, 29 Lis 2009    Temat postu:

Bagira napisał:
Kiedys sedzia na wystawie powiedzial mi o kocurze, ktory byl w pieknym futrze: w takim futrze nie bedzie juz nigdy wiecej. Mial na mysli, ze gdy je zrzuci, to juz nigdy do az takiej formy nie powroci. I musze przyznac, ze w przypadku kocurow KRYJACYCH, to sie sprawdza.


Jeśli chodzi o futro, to z moich krótkich obserwacji widze, że jest niestety tak jak piszesz.
Benoma mam tez taki sam problem z futrem u Latoya. Odkąd ma ochote na krycie futro niestety woła o pomste do nieba Crying or Very sad
Dbam najlepiej jak umiem, podaje Efa Olie i .... marny efekt.
Może faktycznie częstsze kąpiele cos pomogą?
Bagira
PostWysłany: Nie 3:40, 29 Lis 2009    Temat postu:

Poruszyles tyle watkow, ze nie sposob odpowiedziec krotko i wyczrpujaco.
Zaczne od tego sumienia, o ktorym wspominasz. Otoz ten problem dla tych, nazwijmy to pseudo hodowcow nie istnieje, gdyz oni sumienia nie maja, spia zapewne spokojnie.
Co do wad w rasie. Otoz kazda rasa niesie ze soba jakies problemy.
MCO HCM i dysplazje, Ocicaty, Somalijskie i Abisynskie np. dystrofie, itd.
Jesli chodzi o persy masz zapewne na mysli zgryzy i nozdrza.
I tu wchodzimy w powtarzany stereotyp. Powtarzany zwlaszcza przez niektorych weterynarzy, szczegolnie tych, ktorzy persy znaja tylko ze zdjecia. A uczyli sie o rasowych kotach tylko na persach, bo wtedy jeszcze byly tylko persy i syjamy. O innych rasach dopiero sie ucza, i zapewniam Cie, ze wielu z nich na haslo dystrofia, musialoby siegnac do podrecznika.
Wracajac do persow, to wychowalam wiele kociat w swoim zyciu, a tylko chyba 4-krotnie zdarzylo sie, by kociak mial naprawde bardzo male nozdrza, i ich korekta, czyli powiekszenie, moglo poprawic jakosc ich zycia, i tylko dlatego zabieg zostal wykonany. Jest to zabieg prosty (jesli weterynarz jest chirurgiem specjalista) i nie jest wbrew pozorom bardzo kosztowny, powiedzmy stosunkowo, porownywalny z cena kastracji.
Co do wad zgryzow, to te zdarzaly sie czesciej, ale zwykle, bez zadnej ingerencji, po wymianie zebow, zgryz jest prawidlowy.
Inna, genetyczna sprawa to jeszcze PKD, ale ten problem praktycznie zniknal, pojedyncze przypadki to albo swiadome dzialanie hodowcow, albo dzialanie nieuczciwych hodowcow.
Pisanie natomiast o pieknej, okraglej glowie persa, ze jest zdeformowana, uwazam za herezje.
Wkladanie tez wszystkich hodowcow do jednego worka, jest bardzo krzywdzace.
Mam liste hodowli, do ktorych za zadne pieniadze nie sprzedam kota, ani tez od nich nie kupie, nawet najpiekniejszego, bo nie zamierzam wspierac ich haniebnej dzialalnosci. Ale mam tez duzo dluzsza liste wspanialych hodowcow, ktorych szanuje i podziwiam. Hodowcow pasjonatow, ktorzy poswiecaja temu hobby swoje zycie, pieniadze, a czesto zdrowie. Robia to z wielka pasja, miloscia i szacunkiem do hodowanych kotow, ktorym zawdzieczaja, wszystkie emocje, ktorych to hobby dostarcza, a dostarcza naprawde wiele, i dobrych, i niestety zlych.
Stasiek
PostWysłany: Nie 1:37, 29 Lis 2009    Temat postu:

To jest to o czym sie nie mowi wcale lub mowi bardzo malo... Takze wedlug mnie "niehodowcy" hodowanie ma kilka oblicz...Czesto "ochy i achy" sa okupione zdrowiem kotow. Czym dluzej jestem biernym obserwatorem swiata hodowcow (nie tylko tego w Polsce) dochodze do przekonania, ze nigdy nie bede hodowal kotow. Bo z tego co sie dowiedzialem i z wlasnych obserwacji smiem stwierdzic, ze malo kto z hodujacych uczciwie i humanitarnie siega po najzwysze laury. Moge smialo stwierdzic, ze wole posiadac kota czy dwa (wykastrowane) i cieszyc sie ich obecnoscia i charakterem niz tracic energie na wszelkiego rodzaju kombinacje, aby uzyskac nie zasluzony aplauz i miec w przyszlosci wyrzuty sumienia. Dzialanie takie jak opisywane powyzej, jest tylko oszukiwaniem samego siebie i innych, co w moim wypadku powodowalo by frustracje zamiast rzekomej dumy. Mysle, ze takie dzialania w wiekszosci dotycza kotow dlugowlosych, gdzie kondycja futra ma szczegolne znaczenie. A persy, niech mowi kto co chce, maja jeszcze dodatkowe problemy zwiazane z deformacja czaszki. Bo ekstremalne splaszczenie to nic innego jak deformacja, ktora u wielu osobnikow (nie mowie, ze u wszystkich) powoduje szereg dolegliwosci, o ktorych sie nie mowi wcale albo z gory akceptuje jako rzecz normalna w tej rasie.
PS. Pewnie po tym poscie nastapi milczenie albo wrecz odwrotnie oburzenie i udowadnianie, ze jestem absolutnie w bledzie. Jednak to co widzialem na zywo, na fotkach i po rozmowach z kilkoma vetami (zapewniam, ze nie wszyscy z nich sa laikami i maja doswiadczenie z roznymi rasami) utwierdzilo mnie w przekonaniu, ze czlowiek poprzez swoje nieokielzane ambicje czyni wiecej zla i dostarcza cierpienia zwierzetom, przy okazji nazywajac sie "milosnikiem zwierzat".
Bez urazy prosze, bo nie taka jest intencja tego postu.
Benoma*De
PostWysłany: Sob 18:59, 28 Lis 2009    Temat postu:

Zapewne hodowcy z wieloletnim stazem znaja wiele tak okrutnych historii ,skoro ja poczatkujacy tyle juz slyszalam a klatki nawet i widzialam Sad
Bagira
PostWysłany: Sob 16:04, 28 Lis 2009    Temat postu:

Trzeba sobie najpierw odpowiedziec na pytanie czy warto narazac kota na utrate zdrowia, tylko po to, by przywiezc do domu jeden pucharek wiecej.
Sa sposoby, bo oczywiscie znajda sie tacy, ktorzy traktuja wystawy nie jak hobby, a sport, wrecz hazard. I tacy z reguly znajda sposob, by cos "poprawic", ale nie ma to zwiazku z genetyka. Sa na przyklad leki, nazwy nie podam, bo nie chce tego swinstwa rozpowszechniac, wysokoproteinowe, ktore podawane w odpowiednich dawkach, maja leczyc, a podawane w dawkach znacznie przekraczajacych zalecane przez producenta, powoduja przyrost wagi i futra, kot na zewnatrz wyglada wspaniale, ale wewnatrz....tylko zaplakac. Wszytkie narzady wewntetrzne sa zniszczone przez zwaly tluszczu. Mam bardzo drastyczne zdjecia takiego przypadku, nie chce ich tu umieszczac. Zdjecia zostaly zrobione przez madrego hodowce, ktory zlecil dokonanie sekcji, gdy kot padl 2 tygodnie po przyjezdzie...a wygladal na super zdrowego, we wspanialej kondycji wystawowej.
Preferuje tradycyjny sposob dochodzenia do klasy wystawowej, czyli rzeczywiscie genetyka, pielegnacja i dobre zywienie.
Slyszeliscie zapewne o chorobie bialych miesni? Dotyczy to kotow przetrzymywanych w klatkach, wyjmowane sa tylko do zabiegow pielegnacyjnych. Siedza i jedza...zero normalnego ruchu. Dochodzi wowczas do niedorozwoju miesni, miesnie takiego kota wewnatrz sa biale. Kot postawiony na podlodze, nie wie co ma ze soba zrobic, bo nigdy nie biegal, nie wskakiwal na kzeslo...to dramat. Ale cel zostal osiagniety, kot jest olsniewajaco bialy, w pieknym futrze. Nie sfilcowal sie w zabawie nawet jeden wlos, bo nigdy sie nie bawil.
Trudno nazwac hodowca, kogos, kto dopuszcza sie takiego okrucientswa. Zycze jemu, by zostal zamkniety w klatce i posiedzial tam sobie pare lat.
Benoma*De
PostWysłany: Pią 19:56, 27 Lis 2009    Temat postu:

Czyli jednak jakies sposoby sa Evil or Very Mad

Tak tez myslalam , od dluzszego czasu mam na oku pewna hodowle gdzie koty 5-6 letnie sa zawsze w kondycji czy to lato czy zima i nie sa kastratami , pozazdroscic takiej formy Exclamation , niestety nie udalo mi sie wyciagnac zadnych informacji dotyczacych ich pieknych futer , poza tym ze to ponoc genetyczne Rolling Eyes
Bagira
PostWysłany: Pią 13:14, 27 Lis 2009    Temat postu:

Benoma*De napisał:
Dziekuje za mile slowa na temat Baccarki Embarassed

Obserwoje mojego Campusia i zdaje mi sie ze chlopak z roku na rok ma mniej bujne futro.
Zawsze jest wyskubany z brzydkich osci,mimo to jednak nie zachwyca mnie jak kiedys swoja gestoscia i dlugoscia wlosa Evil or Very Mad

Moze macie jakies sposoby, odzywki witaminy czy tez preparaty na futro?

Chcialabym aby od nowego roku ruszyl wraz z Bella na wystawy.


Kiedys sedzia na wystawie powiedzial mi o kocurze, ktory byl w pieknym futrze: w takim futrze nie bedzie juz nigdy wiecej. Mial na mysli, ze gdy je zrzuci, to juz nigdy do az takiej formy nie powroci. I musze przyznac, ze w przypadku kocurow KRYJACYCH, to sie sprawdza. Kastraty to inna bajka. Ale bardzo ciezko przywrocic futro kocurowi, ktory kryje i ma kontakt z kotkami w rujach. Niektorzy hodowcy, chcac wystawiac kocura kryjacego, nie daja mu nawet powachac kotki z ruja.
Ja osobiscie nie znam zadnych, nadzwyczajnych sposobow na taaaaaaaaaaaakie futra. Oprocz jednego: czestego kapania.
Nie wspomne tu o sposobach, o ktorych slyszalam, ktore uwazam za nieetyczne, bo nie sa godne rozpowszechniania, nawet jesli ich efekt jest dobry.

Powered by phpBB © 2001 phpBB Group